Marzec na Słowacji pokazuje, że dobre wiadomości mają się całkiem nieźle – i wcale nie są nudne. Z jednej strony 118-letnia lokomotywa wjeżdża na plan filmowy, z drugiej ktoś odnajduje zaginioną głowę cesarzowej, a gdzie indziej ludzie ratują kaplice. Do tego szczypta ekologii, odrobina obywatelskiego buntu i coś na koniec do zjedzenia. Gotowi na porcję dobrych historii?
Oto i porządna dawka dobrych wiadomości ze Słowacji. Jeśli przegapiliście poprzednie, to zapraszam tutaj.
1. Dziedzictwo i historia
Zaginiona głowa Marii Teresy odnaleziona po dekadach
Po kilkudziesięciu latach odnaleziono brakującą głowę rzeźby Marii Teresy z Veľprepoštského pałacu pod zamkiem w Nitrze. Fragment zaginął po bombardowaniu miasta w marcu 1945 roku, gdy rosyjska bomba poważnie uszkodziła budynek i stojącą na jego balustradzie figurę. Jak się okazało, głowa przez lata znajdował się w zbiorach Muzeum Podzoboria jako fragment niezidentyfikowanej rzeźby. Dopiero niedawno ustalono jego pochodzenie i przekazano go właścicielce. Na razie głowa została ustawiona obok oryginalnej rzeźby we wnętrzu pałacu, a w najbliższym czasie konserwator połączy oba elementy. Na balustradzie odbudowanego pałacu znajduje się obecnie kopia pomnika, wykonana podczas remontu budynku zakończonego w 2022 roku.
Kościół z zatopionej wsi przechodzi remont. Symbol Svätej Mary odnowią do lata
W skansenie w Pribylinie trwa remont kościoła przeniesionego z nieistniejącej już wsi Svätá Mara, którą w latach 70. zatopiły wody Liptovskiej Mary. Jedna z najcenniejszych budowli skansenu wymaga gruntownej naprawy – przede wszystkim dachu, elewacji oraz muru otaczającego świątynię. Wyzwaniem będzie wymiana skomplikowanego, dwuwarstwowego dachu z gontu. Konserwatorzy naprawią też elementy więźby dachowej, spękane tynki i kamienne detale, które przez lata niszczyła woda. Prace mają potrwać do lipca i są finansowane z funduszy europejskich. Dzięki renowacji zabytek przypominający o zatopionej wsi ma zostać zachowany dla kolejnych pokoleń.
Wieża Zegarowa odzyska dawny blask
Wieża Zegarowa na zamku w Trenczynie, po dziesięcioleciach zamknięcia, przechodzi gruntowną renowację wartą blisko milion euro. Inwestycja realizowana dzięki projektowi Europejska Stolica Kultury 2026 uratuje XIV-wieczny zabytek, którego wnętrza przez lata niszczały. Prace obejmują odnowę elewacji, wymianę dachu oraz naprawę historycznego mechanizmu zegarowego. Kluczowym elementem będzie budowa drewnianej galerii łączącej wieżę z budynkiem koszar, co zapewni turystom nowe widoki na stare miasto. Choć finał prac nastąpi w lutym 2027 roku, zamek pozostaje otwarty, a goście mogą na żywo obserwować postępy renowacji. Odnowiony obiekt zyska funkcje wystawiennicze, przywracając dawny blask jednej z najważniejszych dominant trenczyńskiej twierdzy.
Kapliczka, która nie dała o sobie zapomnieć
Na zboczu wzgórza, tam gdzie kiedyś tętniło życie, dziś stoi samotna kaplica – jedyny ślad po wysiedlonej osadzie Javorina. I choć miejsce zniknęło z mapy, ludzie o nim nie zapomnieli. Potomkowie dawnych mieszkańców i lokalna społeczność ruszyli na ratunek zabytkowej kaplicy z 1926 roku. Trwa zbiórka na jej remont, a władze gminy chcą wreszcie „przywrócić ją do życia” także na papierze – bo dziś… formalnie nie istnieje. W planach są nie tylko prace renowacyjne, ale też stworzenie wokół niej przestrzeni dla turystów i pielgrzymów. Ta historia, to dowód na to, że nawet w najbardziej odludnym miejscu można odbudować coś więcej niż tylko mury. Jeśli wszystko się uda, kaplica może znów stać się nie tylko symbolem przeszłości, ale i nowym punktem na turystycznej mapie regionu.
Krzyże wracają z zapomnienia
Na Orawie stare przydrożne krzyże dostają drugie życie. Dzięki współpracy transgranicznej Trzciany i polskiej gminy Jabłonka niemal 100 tysięcy euro trafi na ich renowację i promocję. Odnowione zostaną trzy zabytki – dwa po słowackiej stronie i jeden w Polsce. To coś więcej niż konserwacja kamienia. Te krzyże przez wieki były częścią codzienności – wskazywały drogę, dawały chwilę wytchnienia i niosły znaczenie duchowe. Teraz mają znów stać się widoczne i zrozumiałe także dla młodszych pokoleń. W planach są również działania edukacyjne i wydarzenia, które przypomną ich historię. Efekt? Ocalone dziedzictwo i kolejny przykład, że lokalne inicjatywy potrafią skutecznie łączyć historię, tożsamość i współpracę ponad granicami.
2. Kultura, wydarzenia i sztuka
118-letnia zubačka z Tisovca zagrała w serialu. Na planie „zjadła” pięć ton węgla
Zabytkowa lokomotywa parowa kolei zębatej z Tisovca wystąpiła w serialu „Amerykańskie arystokratki”, kręconym m.in. w Bańskiej Szczawnicy. Pociąg przyciągnął uwagę ekipy filmowej, która potrzebowała pociągu z przełomu XIX i XX wieku. Obsługiwana przez wolontariuszy lokomotywa musiała w środku zimy pokonać 280 km. Podczas zdjęć zużyto około 5ton węgla. Filmowa przygoda okazała się nie tylko prestiżem, ale i wsparciem finansowym, zarobione pieniądze pomogą w naprawie innej lokomotywy. Latem słynna „zubačka” znów wróci na swoją ulubioną trasę z Tisovca na Zbojską, gdzie od lat jest jedną z największych atrakcji kolejowych regionu.
Świetlne sygnały między zamkami. W środkowej Słowacji ożyje dawna średniowieczna sieć strażnic
Po raz szósty odbędzie symboliczne połączenie zamków sygnałami świetlnymi. 13 marca o godzinie 18:00 uczestnicy na wzgórzach i ruinach zamków zapalą reflektory, latarki i czołówki, odtwarzając dawny system sygnalizacji, którym w średniowieczu ostrzegano przed zagrożeniem wzdłuż szlaku nad rzeką Hron. W przeszłości twierdze takie jak Revište, Šášov, Žakýl czy Zvolenský zámok tworzyły sieć obronną chroniącą bogate miasta górnicze regionu. Informacje o zbliżającym się niebezpieczeństwie przekazywano wtedy za pomocą ognisk zapalanych na wieżach i wzgórzach. Dziś wydarzenie ma przede wszystkim charakter edukacyjny i turystyczny.
Ikony w Topolczanach: Duchowe piękno i tradycyjne rzemiosło na nowej wystawie
Galeria Miasta Topolczany prezentuje wystawę „Słowo w liniach i kolorach”, przybliżającą twórczość trojga pisarzy ikon: Martina Šalamona, Vladimíry Černeckiej oraz Ivety Maťovej. Ekspozycja, otwarta do 10.4.26, oferuje przestrzeń do refleksji nad głębokim przesłaniem ikon. Autorzy podkreślają, że ikona to „modlitewne spotkanie koloru, światła i wiary”, wykraczające poza ramy zwykłego obrazu. Oprócz gotowych dzieł, w galerii można obejrzeć tradycyjne materiały, w tym naturalne pigmenty, kamienie szlachetne oraz narzędzia do złocenia. Całość uzupełnia projekcja filmu „Między niebem a ziemią”, ukazującego proces powstawania ikony.
3. Społeczeństwo i dobre zmiany
Sklep bez cenówek
W Prievidzy od sześciu lat działa miejsce, które wywraca logikę zakupów do góry nogami. W inicjatywie BerTo! nie potrzebujesz pieniędzy – przynosisz coś, czego już nie używasz, i bierzesz to, co może Ci się przydać. Proste? Proste. A działa na tysiące osób. Wolontariusze przez lata uratowali dziesiątki ton rzeczy przed wysypiskiem, przepracowali tysiące godzin za darmo i zbudowali sieć ponad 50 współprac. Projekt stał się tak popularny, że właśnie otwarto drugi punkt – z czytelnią, kącikiem do szycia i przestrzenią dla dzieci. Jasne, trafiają się absurdalne „dary” (np. płaszcz z gniazdem os), ale większość ludzi łapie ideę: mniej kupować, więcej się dzielić. Efekt? Mniej odpadów, więcej solidarności i dowód, że dobra zmiana nie zawsze potrzebuje budżetu – czasem wystarczy pomysł i ludzie, którym się chce.
Młodzi biją na alarm i wychodzą na ulice
Setki studentów wyszły
na ulice słowackich miast, by głośno powiedzieć jedno: chcą mieć wpływ
na swoją przyszłość. Protesty pod hasłem „Bijemy na alarm” odbyły się
m.in. w Bańskiej Bystrzycy, Bratysławie czy Koszycach i miały pokojowy,
dobrze zorganizowany przebieg. Młodzi zwracali uwagę na swoje obawy
dotyczące sytuacji w kraju, ale też jasno pokazali, że nie zamierzają
być bierni. Domagają się zmian politycznych i większego uwzględnienia
ich głosu w debacie publicznej. Najważniejsze? To znak rosnącego
zaangażowania obywatelskiego młodego pokolenia. Zamiast narzekać w
internecie – wychodzą na place, organizują się i działają. A to zawsze
dobra wiadomość dla demokracji.
Koniec piwnego peletonu w Bratysławie
Bratysława powiedziała „stop” jednej z najbardziej kontrowersyjnych atrakcji turystycznych. Miasto zakazało działania tzw. piwnych rowerów – czyli imprez na kółkach, które łączyły pedałowanie z piciem alkoholu w centrum miasta. Decyzja nie wzięła się znikąd: chodziło o bezpieczeństwo na drogach i porządek publiczny, bo takich „mobilnych imprez” mieszkańcy mieli już zwyczajnie dość. Przy okazji miasto zaostrzyło też przepisy dotyczące picia alkoholu w przestrzeni publicznej, rozszerzając listę miejsc objętych zakazem. Efekt? Mniej chaosu na ulicach, więcej spokoju dla mieszkańców – i jasny sygnał, że nie każda turystyczna atrakcja musi być mile widziana.
4. Ekologia i natura
Przemysłowa dżungla wygrywa
Projekt „Industrialna zielona dżungla” z Partizánskeho zwyciężył w ogólnokrajowym głosowaniu 20. edycji programu grantowego Zelené oázy. Inicjatywa stowarzyszenia Fabrika umenia zakłada przekształcenie terenu dawnej fabryki w zieloną przestrzeń społeczną, nawiązując do tradycji Tomáša Baťy. Dzięki 4004 głosom projekt otrzyma 4500 euro wsparcia na nasadzenia drzew i krzewów. W plebiscycie wzięło udział blisko 11 tysięcy osób, a osiem finałowych inicjatyw podzieliło między siebie 21 tysięcy euro. Kolejne miejsca zajęły m.in. sad starych odmian drzew w Čechánkach oraz pasieka w regionie koszyckim. Program, prowadzony przez Fundację Ekopolis i Slovnaft, w 2026 roku sfinansuje łącznie 29 proekologicznych działań na całej Słowacji, przekazując na ten cel dodatkowe 40 tysięcy euro z decyzji komisji eksperckiej.
Mała jabłoń, wielki sukces
Niepozorna dzika jabłoń ze wsi Žiar na Liptowie właśnie zdobyła 2 miejsce w konkursie Europejskie Drzewo Roku. To najlepszy wynik Słowacji od początku istnienia plebiscytu i dowód na to, że nawet „ciche” miejsca mogą wybrzmieć na całą Europę. Drzewo, które od ponad 150 lat rośnie samotnie na wzgórzu, zachwyciło nie tyle wyglądem, co swoją historią i więzią z ludźmi. I właśnie o to w tym konkursie chodzi – o opowieści, pamięć i relacje, które łączą. Co ważne, zmieniono też zasady głosowania, dzięki czemu mniejsze kraje – jak Słowacja – wreszcie mają realną szansę konkurować z większymi. Przez to seria zwycięstw Polski została przerwana, zajęliśmy 3 miejsce.
5. Turystyka, sport i lokalne smaki
Liptovské šialence pod ochroną UE. Tradycyjny wyrób zyskał prestiżowy status
Liptovské šialence – tradycyjne, ręcznie robione kiszki ziemniaczane o charakterystycznym ślimakowym kształcie – właśnie wskoczyły do europejskiej elity. Komisja Europejska przyznała im chronione oznaczenie geograficzne, co oznacza jedno: koniec podróbek i większy prestiż dla regionalnego specjału. Te nietypowe “kiełbaski” powstają z ziemniaków, skwarków i przypraw, a ich produkcja wciąż opiera się na starej, pracochłonnej metodzie (stąd nazwa – „szaleńce”). Wszystko musi dziać się w regionie Liptowa, który od lat stoi ziemniakiem i hodowlą owiec. Efekt? 31. słowacki produkt z unijną ochroną i kolejny dowód na to, że lokalna tradycja może smakować... europejsko.
Ale to nie wszystko:
Liptowska Bryndza też jest pod ochroną Unii Europejskiej!
Słowackie „białe złoto” właśnie dołączyło do elitarnego grona produktów z Chronioną Nazwą Pochodzenia. To 32. słowacki skarb na liście eAmbrosia, ale dla wielu z nas – absolutny numer jeden!
Pływanie lodowe to test charakteru
Radka Juríková i Eva
Fleming-Hepnerová z Prievidzy reprezentowały Słowację na mistrzostwach
Europy w pływaniu lodowym w włoskim Molveno, gdzie temperatura wody
spadała nawet do 0,8°C. Jedna z nich zdobyła brązowy medal w sprincie
stylem motylkowym, druga walczyła w najdłuższej, kilometrowej
konkurencji i była blisko podium, lecz przez błąd organizacyjny straciła
medal. Zawodniczki podkreślają, że takie pływanie to coś więcej niż
sport – to próba wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Mimo
ekstremalnych warunków zawodniczki mówią, że sport ten daje ogromną
satysfakcję, wzmacnia odporność i uczy przekraczania własnych granic.
Dla wielu uczestników jest też sposobem na budowanie wspólnoty i
motywację do ciągłego pokonywania własnych słabości.
Zamek jak z bajki… będzie jeszcze lepszy
Słynny zamek w Bojnicach szykuje się na wielką metamorfozę wartą ponad 11 milionów euro. W planach jest kompleksowa renowacja najważniejszych części kompleksu – od kaplicy i murów obronnych po park i dawne budynki zaplecza. Najważniejsze? To nie tylko „lifting”, ale realne podniesienie jakości zwiedzania. Powstanie nowe centrum dla turystów z kasami, sklepem i przestrzenią edukacyjną, pojawi się więcej udogodnień (w tym dostępność dla osób z niepełnosprawnościami), a także nowe elementy trasy – jak przeszklona kładka nad znaleziskami archeologicznymi. Efekt ma być odczuwalny dla każdego.
Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś pozytywnego i nowego!
Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będzie mi miło, jeśli:
✦ zostawisz tu swój komentarz
✦ polajkujesz mój fanpage
✦ udostępnisz ten wpis swoim znajomym

Brak komentarzy: