Wystarczy jedna iskra, żeby sąsiedzka niechęć zamieniła się w międzynarodowy konflikt. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą historyczne urazy, narodowe ambicje i politycy, którzy najwyraźniej nie słyszeli o gaśnicach.
Kiedy wielka polityka wchodzi ludziom w życie
Zamiast generałów i polityków mamy tu rzeźnika z Šamorína, olimpijkę z Nowych Zamków i specjalistę od pól minowych. To ich codzienność wywraca się do góry nogami, kiedy narodowe antagonizmy przestają być tylko tematem politycznych przepychanek, a zaczynają decydować o życiu i śmierci. Rankov pokazuje wojnę z perspektywy zwykłych ludzi, którzy muszą jakoś odnaleźć się w rzeczywistości, na którą nie byli przygotowani. I choć autor nie szczędzi czytelnikom groteski, pod warstwą ironii kryje się całkiem poważne pytanie: jak dobrze znamy swoich sąsiadów i jak trwały jest porządek, który uważamy za oczywisty?
Historia, która wciąż tli się pod powierzchnią
Pavol Rankov nie wymyślił słowacko-węgierskich napięć od zera. Jak sam zauważył w jednym z wywiadów: „Spór słowacko-węgierski tli się pod powierzchnią od ponad półtora wieku. Drewna na opał jest aż nadto – by wybuchł pożar, wystarczy jedna silniejsza iskra.” Jednocześnie pisarz zwraca uwagę na istotną różnicę między tymi relacjami a konfliktami znanymi choćby z Bałkanów: Słowacy i Węgrzy nie mają tradycji wzajemnego masowego zabijania ani grobów, które kolejne pokolenia chciałyby pomścić.
To właśnie ta mieszanka historycznych napięć i pozornej stabilności stanowi punkt wyjścia dla powieści. Mała dunajska wojna jest fikcją, ale jej mechanizmy trudno zbyć wzruszeniem ramion. Narodowe antagonizmy, polityczne ambicje i przekonanie, że przecież jakoś to będzie, potrafią stworzyć mieszankę znacznie bardziej wybuchową, niż mogłoby się wydawać.
Peter Pečonka? A kto to właściwie jest?
Fragment:
Przede wszystkim pragnę przeprosić, że tak was rozebraliśmy do naga i przewieźliśmy z zawiązanymi oczami. Było to konieczne dla waszego i naszego bezpieczeństwa. Ze względu na urządzenia lokalizacyjne. Tak, macie całkowitą rację. GPS zmienił życie partyzanta. To może wam posłużyć za tytuł artykułu: Jak GPS zmienił życie i śmierć guerrilli! „Guerrilla” brzmi lepiej niż „partyzantka”, prawda? Jest bardziej trendy.
Hej, Goril, przynieś im jakieś ciuchy, niech tak nie stoją tu z fujarami na wierzchu.
A ten palec Gorila w tyłku też był częścią osobistego przeszukania, a nie gry wstępnej. To tak gwoli ścisłości. Chociaż jak tak patrzę na tego blondasa, to jego pewnie pocieszyłaby bardziej ta gra wstępna. Sorry, to takie politycznie niepoprawne żarty.
Okulary? Nie, teraz wam ich jeszcze nie oddamy. Zdajecie sobie sprawę, ile do takich okularów można upchnąć technologicznych pierdółek? Ale kiedy chłopcy was odwiozą, Goril odda wszystkie wasze rzeczy. Nic się wam nie zgubi, ręczę za to głową Gorila. Jesteśmy co prawda cygańską guerrillą, ale nie złodziejami.
Ale do rzeczy! Jesteście… to znaczy twierdzicie, że jesteście brytyjskimi dziennikarzami, tak? Ale tak się przypadkiem składa, że obaj macie słowacko brzmiące nazwiska i obaj mówicie po słowacku. Mam rozumieć, że w brytyjskich szkołach słowacki jest przedmiotem obowiązkowym. Myślicie, że łyknę te waszą śpiewkę? Że jak Cygan, to z pewnością głupi jak but, prawda? Dokładnie jak w tych dowcipach.
Książka ukazuje się pod moim patronatem medialnym!
Mała dunajska wojnaTytuł oryginalny: Svätý mäsiar zo ŠamorínaA iné príbehy z čias Malej dunajskej vojny Autor: Pavol Rankov Tłumaczenie: Rafał Bukowicz Wydawnictwo: Książkowe Klimaty Data polskiej premiery: 7.11.2026 Liczba stron: 326 |
|---|
W związku z premierą książki odbędą się dwa spotkania autorskie!
6 listopada o 19:30 w Rudzie Śląskiej w Księgarni Stronnicza.
7 listopada o 13:00 w Katowicach na Targach Książki.
Notki biograficzne:
Pavol Rankov (ur. 1964 w Popradzie)
Rafał Bukowicz
Lingwista, tłumacz z francuskiego i angielskiego, tłumacz literatury słowackiej. Jego przekład książki Tego pokoju nie da się zjeść Nicol Hochholczerovej (Wydawnictwo Ha!art, 2023) został nominowany do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus w 2024 roku. Na swoim koncie ma też tłumaczenie Hotelu Balkan Miroslavy Kuľkovej. Promuje ideę interkomprehensji, czyli wzajemnego rozumienia języków.




Brak komentarzy: