W słowackich Karpatach trwa właśnie regularna wojna, a jej głównym przeciwnikiem stała się dzika przyroda. Zapraszam Was do lektury mojego najnowszego artykułu dla Krytyki Politycznej, w którym analizuję kontrowersyjne działania słowackiego Ministerstwa Środowiska.
Pod sztandarem „bezpieczeństwa obywateli” rząd Roberta Ficy szykuje się do wyeliminowania nawet 350 niedźwiedzi brunatnych. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. To, co dzieje się za naszą południową granicą, to niebezpieczny koktajl populizmu, ignorowania danych naukowych i lobbingu myśliwskiego, który zagraża także populacji zwierząt w Polsce.
Jak to możliwe, że dyrektorem parku narodowego zostaje osoba z wyrokiem za kłusownictwo? Dlaczego naukowe szacunki są ignorowane na rzecz politycznych haseł? O tym wszystkim przeczytacie w moim tekście.
W artykule dowiesz się o:
- Ekoczystkach ministra Taraby – jak przedsiębiorca bez doświadczenia w ochronie przyrody wymienił ekspertów na kadrę o „zaskakujących” kwalifikacjach.
- Manipulacji liczbami – dlaczego rząd mówi o 3000 niedźwiedzi, podczas gdy badania DNA wskazują na znacznie mniejszą populację.
- Prawdziwych przyczynach konfliktów – jak nęciska myśliwskie i niezabezpieczone śmieci prowokują spotkania z ludźmi, które potem służą za pretekst do odstrzału.
- Polskim wątku w tej tragedii – dlaczego Greenpeace Polska musiał interweniować w Brukseli i jak słowackie kule zagrażają niedźwiedziom z Tatr i Bieszczad.
- Losie wilka szarego – bo na celowniku słowackiej administracji znalazły się nie tylko niedźwiedzie.
To tekst o tym, co się dzieje, gdy ochrona środowiska staje się zakładnikiem polityki.

Brak komentarzy: