Czasem wystarczy zejść do zapomnianej krypty, wsiąść do retro pociągu albo spojrzeć na śmieciarkę przez ekran telefonu, żeby przekonać się, że świat nie składa się wyłącznie ze złych wiadomości. Ostatnie tygodnie na Słowacji przyniosły zaskakująco dużo historii o ludziach, którym się chce, zabytkach, które dostały drugą szansę, i miejscach, które zamiast popadać w ruinę, zyskują nowe życie.
1 Historia, która dostaje drugie życie
Smok wrócił na Beckov. Nowa atrakcja, która ma przyciągnąć tłumy
Na zamku Beckov pojawiła się nowa, spektakularna atrakcja – niemal trzymetrowy, ważący 3,5 tony drewniany smok Blundus II. Rzeźba z dębu stanęła przy zamkowej studni, nawiązując do lokalnej legendy o potworze, który miał w niej niegdyś mieszkać. Monument powstał w zaledwie miesiąc dzięki pracy trzech rzeźbiarzy i – co rzadkie – kosztował znacznie mniej niż rynkowa cena dzięki ich zaangażowaniu. Nowy smok nie tylko zastępuje zniszczonego poprzednika, ale też ma jeden jasny cel: przyciągnąć odwiedzających i sprawić, że zejście ponad 120 schodami do studni stanie się częścią przygody, a nie obowiązkiem. I wszystko wskazuje na to, że z takim strażnikiem zamek znów zyska świeży powiew legendy.
AI cofnęła słowacki zamek w czasie
Jak wyglądał Považský hrad, zanim został ruiną? Na to pytanie postanowił odpowiedzieć młody pasjonat historii Martin Vatolík, który z pomocą AI stworzył wizualizację zamku z czasów jego największej świetności. Projekt pokazuje monumentalny pałac górnego zamku, który według historyków mógł zostać zniszczony podczas silnego trzęsienia ziemi w 1858 roku. Dziś po tej części zostały już tylko fragmenty murów, dlatego wizualizacja zrobiła ogromne wrażenie na mieszkańcach regionu. Autor korzystał z dawnych rycin, historycznych materiałów i własnej wyobraźni. Choć eksperci podkreślają, że nie jest to stuprocentowo wierna rekonstrukcja, projekt pomógł wielu osobom zobaczyć, jak imponująca była kiedyś ta budowla. I chyba właśnie w takich momentach AI robi coś naprawdę sensownego.
Banknot, którym nie zapłacisz – ale warto go mieć. Powrót tatrzańskiej perełki
W Wysokich Tatrach znów można zdobyć nietypową pamiątkę – limitowany „zerowy” banknot z motywem tatrzańskiego nosicza. Choć nie ma wartości płatniczej, dla turystów i kolekcjonerów to prawdziwy rarytas: każdy egzemplarz ma unikalny numer i powstał w ograniczonym nakładzie. To coś więcej niż gadżet – banknot oddaje hołd legendarnym tragarzom górskim, którzy do dziś wnoszą zaopatrzenie na wysokogórskie schroniska, często w ekstremalnych warunkach. Efekt? Wracasz z gór nie tylko ze zdjęciami, ale też z kawałkiem żywej tradycji, która wciąż ma się zaskakująco dobrze.
Zapomniana krypta pod Trnawą
W centrum Trnawy podczas porządkowania piwnic dawnego Klubu Fortuna natrafiono na zasypane wejście do jezuickiej krypty pod kościołem Najświętszej Trójcy. Przejście było ukryte od czasów socjalistycznych przebudów budynku. Według konserwatorów to wyjątkowe miejsce, które wyróżnia się na tle innych trnawskich krypt. Zamiast wąskich podziemnych korytarzy znajduje się tam ogromna sala rozciągająca się pod całym kościołem. Zachowały się także historyczne dekoracje, oznaczenia grobów, malowidła i barokowy ołtarz. Nowo odkryte przejście daje szansę na pierwsze regularne udostępnienie krypty turystom. Jeśli projekt się powiedzie, Trnawa może zyskać kolejną niezwykłą atrakcję ukrytą dosłownie pod stopami mieszkańców i turystów.
Retrovlak wraca na zapomnianą trasę
Po ponad 20 latach na trasę Nitra – Radošina znów wyjadą pociągi. Tym razem nie jako codzienny transport, ale wakacyjna atrakcja turystyczna. Latem po opuszczonej linii będą kursować retrovlaky – zabytkowe pociągi z parowozem i wagon motorowy. Projekt obejmuje cztery przejazdy tematyczne: rodzinny piknik, wyprawę śladami Radošinskiego naiwnego teatru, tematykę winiarską oraz specjalny kurs dla rowerzystów z możliwością przewozu rowerów i wspólną wycieczką z przewodnikiem. Bilety będą kosztować od 7 do 10 euro. Samorząd liczy, że projekt ożywi lokalną turystykę a jeśli zainteresowanie będzie duże, retro-przejażdżki mogą wrócić także w kolejnych latach. Bo najwyraźniej Słowacja uznała, że trochę pary, stukotu torów i klimatu sprzed wieku to całkiem niezły pomysł na lato.
Ruiny dostały drugie życie. Na zamku Sokoľ otwarto nowy punkt widokowy
Na zamku Sokoľ koło Koszyc otwarto nową wieżę widokową powstałą w odrestaurowanej części ruin. Jeszcze niedawno miejsce było zaniedbane, dziś ma przyciągać turystów i miłośników historii. W środku przygotowano niewielką ekspozycję archeologiczną z oryginalnymi kamiennymi elementami i kopiami średniowiecznych monet znalezionych podczas badań. Sam zamek ma ciekawą historię — w XV wieku trafił w ręce miasta Koszyce, które później samo go zburzyło. Teraz ruiny dostały drugie życie. I bardzo dobrze, bo Słowacja ma mnóstwo takich miejsc, które aż proszą się o ratunek zamiast dalszego zarastania krzakami.
Techniczny cud z czasów monarchii wrócił do życia. W Hroncu uratowano fragment wyjątkowego mostu
W Hroncu odsłonięto odrestaurowany fragment XIX-wiecznego pierwszego żeliwnego mostu na terenie dawnego Królestwa Węgier i całej Europy Środkowej. Most powstał w 1810 roku, bez użycia ani jednej śruby, inspirując się angielskim Iron Bridge. Konstrukcja została odlana właśnie w Hroncu, który był jednym z najważniejszych centrów hutniczych monarchii. Odnowiony fragment mostu z napisem „Rohnitz 1810” ustawiono symbolicznie na rynku, w miejscu dawnej huty. Most zachwyca nie tylko historią, ale i wykonaniem — żeliwne elementy łączono tradycyjną metodą klinowania, a dekoracyjne zdobienia noszą ślady kunsztu dawnych hutników.
Z zamku Likava usuwają „socjalistyczny beton”. Ruina zamku odzyskuje dawny charakter
Na zamku Likava trwa jedna z najbardziej niezwykłych renowacji zabytków na Słowacji. Konserwatorzy nie tylko zabezpieczają mury, ale też usuwają ogromne betonowe konstrukcje dobudowane w czasach socjalizmu. To właśnie te żelbetowe stropy i betonowe wzmocnienia od lat były krytykowane przez ekspertów jako zbyt brutalna ingerencja w średniowieczny zamek. Dziś są stopniowo wycinane i demontowane. Paradoks? To, co dziś usuwa się jako „błąd konserwatorski”, pół wieku temu uznawano za nowoczesny sposób ratowania zamku przed zawaleniem. Teraz celem jest odsłonięcie oryginalnej struktury i przywrócenie ruinom bardziej autentycznego charakteru.
2. Przestrzeń, która zmienia się na lepsze
Mikrobusy zawiozą turystów w głąb Wielkiej Fatry
Od 1 maja do końca października turyści odwiedzający Wielką Fatrę będą mogli skorzystać z nowej komunikacji wahadłowej do trzech popularnych dolin: Gaderskiej, Bielańskiej i Ľubochnianskiej. Mikrobusy mają ułatwić dostęp do miejsc, gdzie obowiązuje zakaz wjazdu samochodów osobowych, a parkingi regularnie pękają w szwach. Transport organizuje administracja parku narodowego we współpracy z lokalnymi partnerami. Busy będą kursować z m.in. Vrútek, Martina i Ľubochni, ale przejazd trzeba wcześniej zarezerwować. Ceny wynoszą od 8 do 13 euro, w zależności od trasy.
Poprad przebuduje swoje centrum
W Popradzie rusza największa od lat inwestycja miejska — przebudowa placu św. Idziego. Prace potrwają dziewięć miesięcy i zmienią centrum miasta nie do poznania. Pojawi się nowa interaktywna fontanna, więcej zieleni, strefy odpoczynku, ławki i system zbierania deszczówki do podlewania roślin. Odnowione zostaną także chodniki, oświetlenie i przestrzeń wokół kina Tatran. Miasto zapowiada też nowe miejsce dla wydarzeń kulturalnych. Remont będzie prowadzony etapami, więc centrum nie zostanie całkowicie zamknięte. Ograniczenia odczują jednak restauracje i ogródki letnie. Całość wyniesie prawie 12 milionów euro i jest finansowana głównie z funduszy unijnych. Poprad liczy, że po remoncie jego rynek będzie wyglądał bardziej jak nowoczesne europejskie centrum, a mniej jak parking z ambicjami.
Zamiast kolejnego bloku – trasa rowerowa. Słowackie miasto stawia na aktywny wypoczynek
W Powaskiej Bystrzycy dawny stok narciarski zamieni się w flowtrail dla rowerzystów. Projekt powstaje we współpracy z byłym zawodowym kolarzem górskim Rastislavem Baránkiem. Trasa ma być dostosowana zarówno do dzieci, jak i bardziej doświadczonych rowerzystów. Na trasie pojawią się zakręty, fale i skocznie, a w przyszłości miasto chce wykorzystać także stary wyciąg narciarski do transportu rowerów na górę. Ponieważ zimy są coraz słabsze, stok od lat tracił swoje pierwotne zastosowanie. Miasto mogło oddać teren deweloperom, ale postawiło na sport i rekreację. I to chyba jedna z lepszych inwestycji, jakie można dziś zrobić w środku miasta.
Leśna kolej wraca na trasę. Na popularnej ścieżce rowerowej powstał „Pociąg”
Na trasie rowerowej między Preszowem a Sigordem powstało nowe miejsce odpoczynku dla cyklistów i to z drewna. W Kokošovcach otwarto nową miejsce strefę odpoczynku nazwaną „Vláčik”, która oferuje stojaki na rowery, mapy okolicznych atrakcji i miejsce do relaksu w trakcie przejazdu jedną z najpopularniejszych tras rowerowych w regionie. Sama trasa rowerowa powstała na dawnej trasie wąskotorowej kolei leśnej, która kiedyś służyła do transportu drewna ze Slanských vrchov. Dziś zamiast wagonów z drewnem suną tam rowery, rolki i rodziny z dziećmi. I trzeba przyznać — to chyba jedna z lepszych zamian w historii regionu.
Z osadnika po kopalni do jeziora
Dawne osadniki kopalni Cigeľ mogą zmienić się w rekreacyjne jezioro z małą elektrownią wodną. Hornonitrianske bane rozważają projekt, który połączy ochronę przyrody z nowym wykorzystaniem terenu po wydobyciu węgla. Stary osadnik przez ponad 30 lat praktycznie pozostawiono naturze – dziś żyją tam dziesiątki chronionych gatunków ptaków, płazów i ryb. Eksperci podkreślają, że jego likwidacja byłaby dużą stratą dla środowiska, dlatego teren ma zostać zachowany w naturalnej formie. Drugi, młodszy osadnik mógłby natomiast zostać zamieniony w zbiornik rekreacyjny. Dodatkowo woda z dawnej kopalni mogłaby zasilać małą elektrownię wodną. Projekt jest jeszcze analizowany, ale lokalne władze patrzą na niego przychylnie. Po latach kojarzenia regionu głównie z górnictwem, czas na zmiany.
3. Ludzie, którym się chce
Śmieciarki, które ożywają
W Bratysławie nawet śmieciarki dostają upgrade – i to całkiem futurystyczny. Miejskie pojazdy będą teraz jeździć z interaktywnymi naklejkami wykorzystującymi rozszerzoną rzeczywistość. Wystarczy skierować telefon na grafikę, by zobaczyć animacje pokazujące, co dzieje się z odpadami po ich wywiezieniu. Za projektem stoi miejska spółka OLO, która chce w przystępny i angażujący sposób edukować mieszkańców – szczególnie tych najmłodszych. Nowe „żywe” śmieciarki nie tylko przyciągają uwagę, ale też tłumaczą, jak działa recykling, odzysk energii czy ponowne wykorzystanie rzeczy. Pierwsze testy już na Majálesie – i wszystko wskazuje na to, że sprzątanie miasta jeszcze nigdy nie było tak… efektowne.
W Nitrze dzieci na chwilę odłożyły telefony. I usłyszały coś ważnego od mistrzów sportu
W Nitrze odbyła się kolejna edycja projektu „Veľkí športovci deťom”, podczas którego słowaccy sportowcy rozmawiali z uczniami o cyberprzemocy, hejcie i uzależnieniu od telefonów. Zamiast moralizowania były szczere historie. Piłkarz Ján Ďurica przypomniał, że prawdziwych relacji nie zastąpi ekran telefonu, a strzelczyni Zuzana Rehák-Štefečeková wyznała, że sama ogranicza czas w social mediach. Hokeista Marko Stacha mówił z kolei o własnych doświadczeniach z przemocą i o tym, że proszenie o pomoc nie jest wstydem. Po rozmowach dzieci ruszyły do sportowych aktywności. Bo czasem największą rewolucją jest po prostu podniesienie wzroku znad ekranu.
Setki ludzi, jeden cel: Hornád odzyskuje oddech
W Słowackim Raju zakończyła się rekordowa akcja sprzątania rzeki Hornád – i liczby naprawdę robią wrażenie. Do inicjatywy dołączyło niemal 400 wolontariuszy, którzy wspólnie zebrali ponad 700 worków odpadów, od plastików i tekstyliów po… opony. Rzekę oczyszczano zarówno z kajaków, jak i pieszo z jej brzegów. To jednak nie tylko jednorazowy zryw, ale sygnał rosnącej świadomości i zaangażowania – w akcję włączyły się szkoły, organizacje, wodniacy i lokalne społeczności z różnych części kraju. Choć problem zanieczyszczeń nadal istnieje, jedno jest pewne: kiedy ludzie biorą sprawy w swoje ręce, natura naprawdę zaczyna wygrywać.
Dobry sąsiad istnieje. I właśnie dostał grant
W Bratysławie i okolicznych miejscowościach ruszy kolejnych dziesięć projektów społecznych w ramach programu „Dobrý sused”. Inicjatywy mają integrować mieszkańców, poprawiać przestrzeń publiczną i zachęcać do wspólnego działania. Wsparcie trafi m.in. do projektów związanych z ogrodami społecznymi, wydarzeniami sąsiedzkimi, sportem rekreacyjnym, pomocą seniorom czy działaniami ekologicznymi. Łącznie w 2026 roku program przeznaczy 40 tysięcy euro na 20 lokalnych inicjatyw w Bratysławie i okolicznych gminach. Organizatorzy podkreślają, że celem jest tworzenie miejsc, w których ludzie naprawdę się spotykają, a nie tylko mijają w windzie z obowiązkowym „dzień dobry” i wzrokiem wbitym w telefon.
4. Kultura, która wychodzi do ludzi
Kostiumy filmowe otworzą nową przestrzeń kulturalną
W Liptowskim Mikulaszu zakończyła się modernizacja sali wystawowej w Domu Macierzy Słowackiej. Odnowioną przestrzeń otworzy wyjątkowa wystawa kostiumów i strojów z kultowych słowackich filmów, m.in. Perinbaba, Kubo czy Jánošík. Zwiedzający zobaczą kostiumy wykorzystywane podczas produkcji filmów i seriali, a wydarzeniu towarzyszyć będzie także spotkanie i dyskusja. Miasto podkreśla, że nowa sala ma stać się ważnym miejscem dla lokalnej kultury i wydarzeń. Dotychczas sala służyła głównie lokalnym twórcom związanym z regionem Liptowa. Po przebudowie ma przyciągać większe i bardziej prestiżowe wystawy. A trzeba przyznać — rozpoczęcie nowego rozdziału od filmowych kostiumów to całkiem dobry sposób, by pokazać, że kultura nie musi kurzyć się w magazynie.
Powrót do przeszłości
W Prievidzy Múzeum Vtedy zamieniło się w żywy spektakl o czasach socjalizmu. Dzięki aktorom z lokalnego teatru odwiedzający mogli dosłownie przenieść się do Czechosłowacji lat 70. i 80. — z pyskatą ekspedientką, szkolnym odpytywaniem, zadymioną knajpą i mieszkaniem pełnym meblościanek. Zamiast klasycznego zwiedzania były improwizowane scenki i interakcje z widzami. Jedni śmiali się do łez, inni wspominali stare telewizory, szkolne klasy czy atmosferę dawnych domów. Organizatorzy mówią, że chodziło nie tylko o nostalgię, ale też o pokazanie codziennego życia w tamtych czasach w bardziej angażujący sposób. Efekt? Tłumy odwiedzających i pomysł, by taki format został w muzeum na stałe. Bo najwyraźniej historia najlepiej działa wtedy, gdy można ją nie tylko oglądać, ale też… trochę przeżyć na własnej skórze.
52 perkusistów i jedno wielkie dudnienie. Topolczany pobiły słowacki rekord
W Topolczanach odbył się najbardziej hałaśliwy rekordowy koncert w kraju — i tym razem to komplement. Na rynku miasta jednocześnie zagrało 52 perkusistów, ustanawiając nowy słowacki rekord wspólnej gry na klasycznych zestawach perkusyjnych. W wydarzeniu DRUMS 26 wzięli udział muzycy w wieku od 8 do 69 lat, którzy wspólnie wykonali światowe hity przy prawdziwie koncertowej atmosferze. Organizatorzy pobili własny rekord sprzed dwóch lat, kiedy zagrało 49 osób. Za projektem stoi nauczyciel muzyki i perkusista Štefan Ičo, który marzy, by kiedyś na rynku zagrało stu bębniarzy jednocześnie.



Brak komentarzy: