Skąd wzięła się nazwa Śląski Dom w Tatrach? Poznaj fascynującą historię pionierów z Wrocławia i Chorzowa, którzy budowali schroniska i zdobywali tatrzańskie szczyty. Odkryj śląskie ślady w Dolinie Wielickiej – od dr. Wagnera po dzisiejszy Sliezsky dom.
Wyobraźcie sobie koniec XIX wieku. Zakopane tętni życiem artystycznym – Kazimierz Przerwa-Tetmajer snuje poetyckie wizje, Mieczysław Karłowicz komponuje między szczytami, a Mariusz Zaruski kładzie fundamenty pod tatrzańskie ratownictwo. To „klasyczna” epoka, którą znamy z podręczników.
Ale czy wiedzieliście, że w tym samym czasie, po drugiej stronie Tatr – tej spiskiej, należącej wówczas do Królestwa Węgier – swoją własną, fascynującą historię pisali... Ślązacy?
Śląska sekcja w węgierskich górach
W 1873 roku powstaje Magyarországi Kárpátegyesület (MKE) – Węgierskie Towarzystwo Karpackie (dla Niemców Ungarischer Karpathenverein (UKV), dla Słowaków Uhorský karpatský spolok). Cel? Ucywilizować góry: budować schroniska, znakować szlaki, szkolić przewodników, promować turystykę i narciarstwo. Brzmi znajomo? Tego samego roku w Galicji rodzi się Polskie Towarzystwo Tatrzańskie.
Choć organizacja była węgierska, jej serce biło mocno po niemiecku i...
śląsku. To właśnie we Wrocławiu (ówczesnym Breslau) powstała niezwykle
prężna Sekcja Śląska MKE.
Wśród jej założycieli prym wiódł doktor Wilhelm Wagner — wybitny chirurg z Königshütte (dzisiejszego Chorzowa), botanik z zamiłowania i turysta z pasji. Tatry nie tylko go zachwyciły. On postanawia coś w nich zostawić.
Wagner osobiście wytyczył też ścieżkę ze Smokowca do Wodospadów Zimnej Wody, którą przez lata nazywano Drogą Wagnera. Choć nazwa szczytu Wagnerspitze (dzisiejszy Litvorový štít/Litworowy Szczyt) nie przetrwała próby czasu, śląski ślad w topografii Tatr pozostał wyraźny. To właśnie dzięki jego wysiłkowi Śląska Sekcja MKE wyszła z inicjatywą i nad południowo-zachodnim brzegiem Wielickiego Stawu, ruszyła budowa schroniska.
Architektoniczny spór z halnym w tle
Grunt i drewno pod budowę podarował właściciel Tatrzańskiej Polanki, Pavol Weszter. Projekt przygotował budowniczy Gustáv Husz. I tu zaczyna się pierwszy architektoniczny spór. Husz uparcie twierdził, że budynek musi być parterowy, bez ambicji sięgania w górę. Dlaczego? Bo wiatry z doliny potrafią być bezlitosne. Lepiej nisko i solidnie niż wysoko i widowiskowo. Trudno o bardziej tatrzańską filozofię.
Tak powstał parterowy budynek z ośmioma pokojami, w tym czterema pokojami gościnnymi. Częścią obiektu były dwa magazyny, kuchnia i obora dla dwóch krów, które zaopatrywały zakład w świeże mleko.
![]() |
| Archiwalna fotografia Doliny Wielickiej |
Nie wszystkim jednak ta inwestycja była w smak. Właściciel Starego Smokowca widział w nowej chacie zagrożenie dla swojego interesu. Protestował, lobbował, próbował blokować budowę nawet w kręgach rządowych.
Śląska sekcja postawiła jednak na swoim. Schronisko otwarto 2 czerwca 1895 roku w obecności ponad stu gości. Smokowiec – wbrew czarnym scenariuszom – nie upadł. Tatry okazały się wystarczająco duże dla wszystkich.
Nazwa jest prosta i bezpretensjonalna: Śląski Dom (Śląskie Schronisko, dawniej też znane jako Śląska Gospoda; Sziléziai-ház; Schlesierhaus, Schlesier Haus)
![]() |
| Archiwalna fotografia pierwotnego Śląskiego Domu (Sliezsky dom) w Dolinie Wielickiej |
Nowa chata pod Gerlachem
Początkowo mówi się na nowe schronisko po prostu „nowa chata”. Stara – Hunfalvyho chata – służy tragarzom i przewodnikom. Z czasem Śląski Dom rośnie. W 1908 roku dostaje nowe skrzydło, potem elektryczność (od 1929 roku z własnego agregatu!), kolejne rozbudowy, mansardowy dach. W latach 50. pomaga nawet… helikopter – jeden z pierwszych używanych eksperymentalnie w Tatrach.
W środku Śląskiego Domu znalazło się nawet miejsce na małą ekspozycję muzealną dokumentującą działalność Sekcji Śląskiej w Dolinie Wielickiej i ich związki z Tatrami. To nie była tylko baza noclegowa. To był manifest: jesteśmy tu, działamy, współtworzymy historię tych gór.
![]() |
| Śląski Dom po rozbudowie w 1908 roku |
A potem przyszedł ogień.
Odnowiona chata z ponad setką miejsc noclegowych, dwiema przestronnymi jadalniami, holem wejściowym i salą klubową spłonęła całkowicie w nocy z 29 na 30 listopada 1962 roku.
![]() |
| Rok 1951, Śląski Dom po kolejnych przebudowach, przed pożarem |
Od tego czasu był tu tylko bufet i stacja Horskiej záchrannej služby. Nowy obiekt – już jako wysokogórski hotel – oddano do użytku w 1968 roku. Dzisiejszy budynek nie ma wiele wspólnego z pierwowzorem. Oprócz lokalizacji. I nazwy.
I dobrze.
Taternicy ze Śląska
Ślązacy nie tylko budowali. Wchodzili tam, gdzie inni jeszcze patrzyli z dołu.
August Otto, nauczyciel z Wrocławia, przez niemal 30 lat każdą wolną chwilę spędzał w Tatrach. W 1897 roku zdobył m.in. Świstowy Szczyt, Wielicki Szczyt, Litworowy Szczyt. Zorganizował masowe – nawet stuosobowe – wycieczki z Wrocławia w Tatry. Wyobrażacie sobie dziś pociąg pełen śląskich turystów ruszających na Zielone Świątki pod Gerlach?
Napisał przewodnik Die Hohe Tatra, z którego korzystali nawet polscy wspinacze – bo własnych jeszcze nie mieli. Opracował mapę w skali 1:50 000. A na jego cześć nazwano Dwoistą Turnię (Dvojitá veža) – Ottospitze.
![]() |
| Wielicki Staw |
Śląski Dom dziś - nocleg pod Gerlachem
Hotel dysponuje 44 pokojami (w tym pokojem bezbarierowym), a łącznie może wygodnie ugościć nawet 125 osób. Dla mniej wymagających turystów jest też turystyczna noclegownia z 12 miejscami – bez luksusów, ale za to z widokiem.
Ale jeśli spojrzeć głębiej – to wciąż miejsce z historią. Zbudowane z ambicji ludzi, którzy przyjechali tu z daleka. Z Wrocławia, czy z Königshütte. Zafascynowani Tatrami tak samo, jak poeci po drugiej stronie grani.
Kiedy więc następnym razem będziecie siedzieć nad Wielickim Stawem i patrzeć na Gerlach, pomyślcie, że ten widok ma też śląski akcent. Może cichszy niż młodopolskie westchnienia pod Giewontem, ale równie ważny.
I że czasem historia brzmi nie tylko po polsku czy słowacku. Czasem brzmi… po śląsku.
Historia Śląskiego Domu to piękny dowód na to, że góry łączą ponad granicami i narodowościami. A Ślązacy? Ślązacy wciąż tam docierają, choć dziś zamiast parowozów wybierają wygodne auta, a zamiast tweedowych marynarek – gore-tex.
📍 Nazwa atrakcji: Sliezsky dom
🗺️ Lokalizacja: Tatranská polianka 32, 062 01 Vysoké Tatry, północna Słowacja
🚶 Jak dojść: Z Tatrzańskiej Polanki można iść asfaltem (ok. 7 km), ta trasa jest dozwolona na wędrówkę z psem w ramach Tatrzańskiego Parku Narodowego, lub zielonym szlakiem (ok. 4,5 km), ale tu już z psem nie wolno.
🚌 Dojazd: Hotelowi goście mają do dyspozycji dwie możliwości parkowania: bezpośrednio przed hotelem (jeśli warunki na to pozwalają) i/lub na parkingu w Tatrzańskej Polance (skąd w razie potrzeby hotel bezpłatnie ich wywiezie na górę).
🐶 Zwierzęta: Hotel akceptuje zwierzęta domowe, opcje dostania się do Śląskiego Domu z psem opisałam wyżej.
🌐 Strona internetowa: https://www.sliezskydom.sk/
PS. Wiedzieliście, że teledysk zespoły Hrdza do piosenki Stefan był nagrywany właśnie w Śląskim Domu?
Więcej o słowackich górach i o tym, jak się przygotować na górskie wędrówki znajdziesz klikając niżej:
Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będzie mi miło, jeśli:
✦ zostawisz tu swój komentarz
✦ polajkujesz mój fanpage
✦ udostępnisz ten wpis swoim znajomym
Źródła:
- https://www.slazag.pl/wagnerowski-ton-jak-kiedys-slazacy-zdobywali-tatry
- https://nazvoslovie.tatryblog.sk/h/2120-sliezsky-dom.php
- https://www.nostalgicketatry.sk/historia/sliezskydom
- https://www.sliezskydom.sk







Brak komentarzy: