Każdy kolarski wyścig to sto różnych historii - Peter Sagan „Mój świat” [recenzja] - Słowacystka

23.04.2019

Każdy kolarski wyścig to sto różnych historii - Peter Sagan „Mój świat” [recenzja]

„Jeżeli na starcie wyścigu staje stu zawodników, na mecie będą oni mieli do opowiedzenia sto różnych historii.” Poznajcie historię opowiedzianą z perspektywy jednego z najlepszych kolarzy na świecie - Petera Sagana.



Po tym, jak pod koniec marca pisałam Wam o nadchodzącej premierze autobiografii charyzmatycznego słowackiego kolarza i trzykrotnego Mistrza Świata Petera Sagana, którą miało wydać krakowskie Wydawnictwo SQN, nadszedł czas na kilka zdań ode mnie na jej temat.

Oryginał został napisany w języku angielskim pod nazwą My World i światło dzienne ujrzał w październiku 2018 roku. Przy pisaniu Peterowi pomagał brytyjski autor John Deering, który na swoim koncie ma już następujące dzieła: Team on the Run: The Inside Story of the Linda McCartney Cycling Team, Bradley Wiggins: Tour de Force, 12 Months in the Saddle oraz How To Be A Cyclist. Książka Peter Sagan: My World została już przetłumaczona na 13 języków.

To nie jest kolejna nudna autobiografia


Mój świat reklamowany jest jako autobiografia, choć sam Peter (Słowacy mówią o nim pieszczotliwie Peťo) nigdy nie chciał pisać autobiografii, bo jak stwierdził: miał wrażenie, że jest na to zbyt młody. Według mnie jest to bardziej zbiór opowiadań o tym, jak doszło do tego, że trzykrotnym Mistrzem Świata został kolarz pochodzącym z małej i niepozornej Słowacji.

Peter Sagan Mój świat, autobiografia słowackiego charyzmatycznego kolarza i trzykrotnego mistrza świata, wydawnictwo SQN 2019

Peter Sagan często w książce powtarza, że każdy zawodnik ma swoją własną historię, dlatego pokaże Wam, jak pewne wydarzenia wyglądały z jego perspektywy. Wraz z Peťem przejedziecie przez najważniejsze dla niego zmagania kolarskie z sezonów 2015-2018, przeżyjecie wszystkie trudności wyścigów i staniecie oko w oko z budzącym strach i szacunek Olegiem Tińkowem. Krótko mówiąc, dowiecie się kilku informacji o początkach Petera na rowerze, ale najważniejsza część zaczyna się właściwie wraz z jego przejściem do zespołu Tinkoff w 2015 roku.

W prologu książki Sagan zawarł szczegółowy opis Mistrzostw Świata 2018 w Norwegii. Więc od początku możecie zobaczyć, wokół których wydarzeń będzie się toczyć fabuła. Narratorem jest sam Peter, który wciąga czytelnika do opisanych wydarzeń. Książka jest napisana w taki sposób, że czytając fragmenty o Mistrzostwach Świata w Bergen z 2017 roku, będziecie mieli wrażenie, że to Wy toczycie zażartą walkę z Alexandrem Kristoffem, a w uszach usłyszycie doping rzeszy norweskich kibiców przebranych za wikingów.

Gdy jednak już przekroczycie linię mety, ogarnie Was spokój, bo dotrze do Was bardzo ważna rzecz. Jaka? O tym dowiecie się dopiero na mecie!

Team Peter i rodzina


Mimo 3 tytułów mistrzowskich Peťo ciągle podkreśla, że kolarstwo to indywidualny sport drużynowy, ponieważ gdyby nie jego Team Peter, w skład którego wchodzi m.in. jego brat Juraj, Maciej Bodnar, masażysta, trener i agent, to nie byłoby go teraz w tym miejscu. Dlatego też nie dziwią ciągłe zmartwienia i negocjacje na temat zatrudnienia czy przejścia całego Teamu Peter do kolejnego zespołu.


Peter podkreśla także rolę, jaką w jego karierze i życiu odegrali rodzice, dzieciństwo i Słowacja. Jednak jeśli myślicie, że Peťo otworzy się przed Wami i zdradzi szczegóły ze swojego prywatnego życia, to będziecie rozczarowani. Bo narrator zaprasza nas do siebie do domu, ale tylko do pokoju z pucharami, medalami i zdobytymi koszulkami. Do innych pokojów możecie zajrzeć tylko przez małą dziurkę od klucza.

Sagan - wielki celebryta?


Moja „znajomość” z Peterem Saganem przed przeczytaniem jego autobiografii była dość trudna. Wiedziałam kim jest, czego już dokonał i co robi dla rozwoju kolarstwa na Słowacji [dla mniej zorientowanych polecam notkę biograficzną]. Tego nikt mu nie odbierze i ja nie mam zamiaru tego kwestionować. Jednak z Peterem było jak z Robertem Lewandowskim w Polsce - był na topie, więc był po prostu wszędzie. W pewnym momencie oglądając słowacką telewizję nie było przerwy reklamowej, w której by go nie było. To potrafi zmęczyć każdego.

Ku mojemu zadowoleniu, ta nagła popularność męczyła także Petera.


Sagan kilkukrotnie w książce powtarza, że to wielkie zainteresowanie jego osobą wynika z tego, że Słowacja to mały i młody kraj i po prostu jej obywatele potrzebują bohatera narodowego. Dlatego Peter nie narzeka na swoją popularność, ale chce, żeby inni (czyt. Słowacy) spróbowali spojrzeć na to całe zamieszanie z jego perspektywy i zrozumieli, że czasem chce wyjść do restauracji, żeby móc w spokoju coś zjeść i porozmawiać z rodziną.
 


Po lekturze mój stosunek do niego się zmienił i osobiście mam wrażenie, że ta książka jest jak Peter - autentyczna, szczera, lekko szalona i energiczna a dodatkowo pełna dygresji i żywego języka. Przez to wszystko będziecie chcieli do niej wracać jak na spotkania ze znajomym, który zawsze opowiada zabawne i interesujące historie.

Dlaczego z ciebie taki świr?


Mottem życiowym Petera Sagana jest „Why so serious”, które w książce zostało przetłumaczone na „Bez spiny”. I faktycznie Peter nie kryje się ze swoim niekonwencjonalnym podejściem do niektórych sytuacji. Dowiecie się na przykład, że Peterowi podobają się gaśnice i to do tego stopnia, że czasem nie może się powstrzymać, żeby ich nie użyć. Jego zamiłowanie do sprzętu gaśniczego doprowadziło nawet do tego, że został mu przydzielony... „gaśnicowy policjant”. 😂

Albo, że mimo tego, że potrafi przejechać linię mety wykonując taniec kurczaka, to jednocześnie nigdy mu nie brakuje szacunku do rywali. A gdy na konferencjach prasowych żartuje sobie z dziennikarzy, to nie oznacza, że nie ceni sobie ich pracy, bo dobrze wie jak bardzo muszą się „nagimnastykować”, gdy zdarzają się te mniej widowiskowe wyścigi.


Peter po prostu wie, że życie jest zbyt krótkie, żeby brać je tak całkiem serio. Z każdych wydarzeń wyciąga naukę, jednak nie oznacza to, że porzuca każdą cząstkę siebie tylko dlatego, że jest profesjonalnym kolarzem i Mistrzem Świata. Myślę, że właśnie ta odrobina szaleństwa sprawia, że Peter jest wyjątkowy i zawsze wyróżnia się na tle peletonu.

Polskie akcenty


Doceniam to, że Peter nie skupił się wyłącznie na sobie i wyścigach, ale starał się nakreślić szerszą perspektywę opisywanych wydarzeń. Przez to nie szczędził opisów na rzeczy, które dla fana kolarstwa czy Słowaka będą oczywistością, ale dla sportowego laika lub Polaka mogą być zupełnie obce.

Dlatego też pozycja wydana przez Wydawnictwo SQN ucieszy nie tylko zagorzałych fanów kolarstwa, ale także tych, którzy dotychczas z tym sportem nie mieli za wiele wspólnego. Polaków na pewno zainteresują liczne polskie akcenty jak chociażby współpraca z Sylwestrem Szmydem i Maciejem Bodnarem oraz rywalizacja i cięgle porównania z Michałem Kwiatkowskim.

Mnie osobiście bardzo zaskoczyło porównanie słowackich realiów kolarskich z polskimi. Peter opowiada, że młodzieżowi reprezentanci kraju właściwie tylko dzięki zapałowi i poświęceniu rodziców byli w stanie cokolwiek zawojować, bo skostniały słowacki związek nie czuł potrzeby inwestowania w młodzież. I jako przykład do naśladowania Sagan wskazywał właśnie to, co się działo wówczas w Polsce.


Peter Sagan. Mój Świat

Autor: Peter Sagan
Tłumaczenie: Bartosz Sałbut
Wydawnictwo SQN
Data polskiej premiery: 3.04.2019
Cena okładkowa: 39,99 zł
Liczba stron: 320

Książkę (samą lub w pakiecie) w promocyjnej cenie możecie zamówić w księgarni sportowej labotiga.pl klikając w link: www.idz.do/swiat-slowacystki

PS. Na koniec mała, słowacystyczna szpileczka


Książka tłumaczona była z języka angielskiego, bo w tym języku została napisana, i niestety to widać, bo tłumacz nieznający realiów słowackich dał się „złapać” na angielskie słowo dumplings, które ma bardzo szerokie znaczenie i jest używane do opisania wszelkiego rodzaju pierogów, klusek, pyz itd., które występują w naszych narodowych kuchniach.

Dla mnie te dwa elementy stanowią takie samo połączenie jak pierożki i ser (a teraz serio: jeśli kiedykolwiek będziesz na Słowacji, musisz spróbować naszej potrawy narodowej, którą są bryndzové halušky).

Problemem jest to, że halušky nie są pierogami, to kluski lane, które w przeciwieństwie do pierogów (bryndzové  pirohy) nie są faszerowane bryndzą tylko z nią mieszane już po ugotowaniu.

 

Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie książki.



Więcej postów o literaturze słowackiej i książkach związanych ze Słowacją znajdziecie tutaj:

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będzie mi miło, jeśli:

✦ zostawisz tu swój komentarz

✦ polajkujesz mój fanpage

✦ udostępnisz ten wpis swoim znajomym

Brak komentarzy:

Odwiedźcie mnie też na Instagramie @slowacystka