Fašiangy, czyli karnawał po słowacku - Słowacystka

05.02.2019

Fašiangy, czyli karnawał po słowacku

Fasiangy czyli karnawał po slowacku
Karnawał w Polsce oznacza okres zabaw, balów przebierańców, nadmiernego picia i jedzenia, zwłaszcza potraw smażonych w głębokim oleju. A jak wygląda karnawał na Słowacji? Co się je na Słowacji podczas ostatków?


Podobnie jak w Polsce, także i na Słowacji, po świętach Bożego Narodzenia nastaje czas zabaw, bo okres od święta Trzech Króli do Środy Popielcowej to po prostu karnawał. Na Słowacji karnawał to fašiangy [czyt. fasziangi], kiedyś używano także terminu pochodzącego z języka starocerkiewnosłowiańskiego mjasopust, który był tłumaczony jako koniec jedzenia mięsa przed postem, jednak w obecnych czasach słowo to zachowało się tylko w języku czeskim - masopust. Słowo fašiang pochodzi z języka niemieckiego od słowa vast-schane, co oznacza ostatni napój.

Maski i brzydka środa


Karnawał to okres przejściowy między zimą a wiosną. Jest to najweselszy czas w roku, który poprzedza 40-dniowy post rozpoczynający się w Środę Popielcową (Popolcová streda, nazywana też brzydką środą - Škaredá streda). Podczas karnawału panuje radosna atmosfera i o ile w miastach oznacza to wielkie i uroczyste bale albo mniejsze imprezy karnawałowe, to na wsiach oprócz zabaw często organizowane są śluby i świniobicia (zabíjačky). Zwłaszcza ostatni tydzień karnawału na Słowacji jest przepełniony zabawą, nadmiernym piciem alkoholu i jedzeniem bez ograniczeń.


Nieodłączną częścią karnawału są tradycyjne zabawy karnawałowe, w ramach którym były przeprowadzane różne magiczno-rytualne działania. W ostatnią niedzielę karnawału niegdyś po wioskach chodzili poprzebierani młodzi mężczyźni, którzy na twarzach mieli różne maski. Najczęściej spotykane maski to: cyganka, żebrak, stara kobieta, ale również pojawiały się niedźwiedzie, kozy czy turonie. Dzisiaj w kolorowych pochodach zobaczyć można także kobiety oraz dzieci, a i same maski stały się mniej straszne. Niektóre postaci w ręku trzymają rożen lub szablę, na które ludzie nadziewają im boczek i kiełbasę, daje się  im także jajka,  pieniądze i alkohol jako podziękowanie za odwiedziny.

Często spotykanym zwyczajem było także to, że podczas tych pochodów zbierano jedzenie i picie, które potem cała wieś mogła spożywać podczas ostatniej, najhuczniejszej, zabawy karnawałowej.

Tłusty Czwartek na Słowacji


Karnawał w przeciwieństwie do postu jest okresem, w którym sporo się gotuje i biesiaduje. Jedną z takich okazji jest wspominane już wcześniej świniobicie, które na wsiach do dziś jest wielkim wydarzeniem. Z mięsa przygotowuje się m.in. kiełbasy, kaszanki, smalce czy gulasze, na żadnej zabawie nie może również zabraknąć huspeniny, czyli galarety wieprzowej (albo jak kto woli tzw. zimnych nóżek lub meduzy).

Ostatni czwartek przed końcem karnawału to Tłusty Czwartek (Tučný štvrtok). Dzień ten wyjątkowy był nie tylko ze względu na ilość spożywanych potraw i alkoholu, ale głównie ze względu na to, że w ten dzień kobiety zachowywały się niezwyczajnie - były agresywne wobec mężczyzn, piły w barach, tańczyły i śpiewały na ulicy.  Świat podczas karnawału naprawdę stawał na głowie.

 

Także na Słowacji podczas ostatnich dni karnawału nie może zabraknąć tłuściutkich przysmaków. Tłusty czwartek oznacza wielką biesiadę, którą powinno poprzedzać ubicie świni, bo jak powiadają doświadczeni rzeźnicy: szynka i kiełbaski muszą spędzić trochę czasu w wędzarni, zanim zostaną podane na wielkanocnym stole. Oprócz wieprzowej uczty obowiązkowym punktem są skwarkowe pagáče, pączki z dżemem [słowackie pączki często na środku mają wgłębienie (jak kluski śląskie z dziurką), w które po usmażeniu nakłada się nadzienie] i hriatô - tradycyjny napój alkoholowy podawany na ciepło, czasem pojawiają się także faworki. Na takiej uczcie ludzie mieli jak najwięcej zjeść i dobrze się napić, żeby byli silni przez cały rok i żeby podczas postu mieli co wspominać.

Symboliczne pożegnanie z muzyką i zabawą


Jednak zanim nadejdzie Środa Popielcowa i świat wróci do normy, należy się uroczyście pożegnać z zabawą i muzyką. Dlatego też na Słowacji na ostatniej karnawałowej zabawie odbywa się symboliczne pochowanie kontrabasu (pochovávanie basy), który musiał być obecny na każdej zabawie.


Pochovávanie basy to przedstawienie parodiujące prawdziwy pogrzeb. Ponownie chodzi o przebieraną zabawę, wśród osób obecnych jest ksiądz, organista i płaczki. Ksiądz parodiuje obrzęd pogrzebowy, ogłasza koniec zabawy i na koniec kontrabas jest wynoszony z pomieszczenia, podobnie jak podczas pogrzebu wynosi się trumnę. Wraz z wyniesieniem kontrabasu kończy się czas zabaw i jedzenia ponad wszelką miarę.

Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś nowego 😊

 

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będzie mi miło, jeśli:

✦ zostawisz tu swój komentarz 

✦ polajkujesz mój fanpage 

✦ udostępnisz ten wpis swoim znajomym

 


Podczas pisania tego artykułu korzystałam z następujących źródeł w j. słowackim:
http://www.nmg.sk/clanky/Fasiangy.pdf
http://slovakia.travel/fasiangy-na-slovensku

8 komentarzy:

  1. Więc w Słowacji karnawał obchodzi się z większym przytuoem niż u nas w Polsce niby podobnie ale jednak widać wyraźne różnice :) chciałabym kiedyś zobaczyć na własne oczy takie "straszne" maski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, wiele rzeczy mamy niby podobnych, ale jednak innych. Myślę, że właśnie w tym tkwi całe piękno :)

      Usuń
  2. Tłusty Czwartek już tuż tuż - obchodząc go zostanę przy pączkach :) ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe zwyczaje, kiedy czytam o pochodach mężczyzn przebranych w maski i turonie to nieco przychodzi mi do głowy czas polskich kolędników. Paczki jak najbardziej wyglądają syto ina bogato, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzenia jak najbardziej słuszne :) A co do pączków, to jest jedna zaleta, na wierzch zdecydowanie więcej marmolady się zmieści niż do środka ;)

      Usuń
  4. Bardzo interesujący artykuł. Wydaje mi się, że w Polsce nie mamy chyba aż tylu karnawałowych zwyczajów? Zwłaszcza spodobał mi się ten podchód w maskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety żyjemy w wielkich miastach i wiele zwyczajów niestety zanikło lub powoli zanika. Słowacy nie mają aż tak wielkich miast, dlatego łatwiej jest im utrzymywać pewne tradycje. :)

      Usuń

Odwiedźcie mnie też na Instagramie @slowacystka