Czeski turysta w Tatrach [Słowackie stereotypy] - Słowacystka

11.02.2022

Czeski turysta w Tatrach [Słowackie stereotypy]

Według Słowaków Czesi w Tatrach oznaczają kłopoty. Czy to prawda?



Wyobraź sobie najmniejsze z największych gór, które są tak piękne, że wielcy narodu w latach okrutnej madziaryzacji przypisywali im funkcję ochronną, wierząc, że będą iskrą, która wznieci ogień odrodzenia narodowego. Góry, które są symbolem kraju i zarazem jego sercem. Które są dumą każdego obywatela i które są tak ważne, że znalazły swoje miejsce w godle państwowym i hymnie.

Tak właśnie o Tatrach myślą i wypowiadają się Słowacy. Niestety, ten ich piękny obraz, albo raczej pobożne życzenie, burzą… czescy turyści.
 

Typowi Czesi w Tatrach


Na Słowacji otóż istnieje stereotyp albo wręcz przekonanie, że Czesi w Tatrach oznaczają kłopoty. Obywatele Czech w Tatrach są postrzegani jako ci nieodpowiedzialni, nieprzygotowani i nieposłuszni. I z tego to względu Słowacy twierdzą, że jak HZS [słowacki GOPR] rusza do akcji w Tatrach, to na pewno do turystów z Czech.

U naszych południowych sąsiadów funkcjonuje nawet dowcip podkreślający czeski magnetyzm do problemów. W żarcie tym przewodnik zwraca uwagę grupie turystów, żeby będąc w górach, nie używali bohemizmów, bo to przyciąga nieszczęście i lawiny.

Według słowackich wyobrażeń typowy Czech w Tatrach ma na nogach sandały i skarpetki (najlepiej w kontrastującym kolorze), do tego ubrany jest w ortalionowy dres, a w dłoni koniecznie trzyma reklamówkę z logo jakiegoś marketu. Dorzućmy jeszcze tzw. fryzurę na czeskiego piłkarza i obraz typowego Czecha gotowy. Proste, prawda?

Starter pack każdego czeskiego turysty wybierającego się do Tatr
 
Z tego stereotypu i obrazu typowego Czecha skorzystał zespół Smola a Hrušky, który kilka lat temu wraz z wokalistą czeskiej grupy Tři Sestry zaprezentował światu piosenkę Český turista v Tatrách [Czeski turysta w Tatrach].

W teledysku wspomniany wyżej typowy Czech w towarzystwie damy swego serca, która na nogach ma szpilki, wyruszają na tatrzańską wędrówkę. Niestety nieszczęśnik upada i doznaje kontuzji, więc umila sobie oczekiwanie na ratowników przywiezionym z domu piwem i konserwami. Jestem czeskim turystą w Wysokich Tatrach, ratownicy już mnie szukają [Jsem český turista ve Vysokých Tatrách Horská služba po mně pátrá] – to właśnie usłyszymy w refrenie wspominanej piosenki.

Zarówno w teledysku, jak i w słowach piosenki pojawia się kolejny stereotyp czeskiego turysty, który mówi, że Czesi zawsze ze sobą zabierają wałówkę, w skład której przede wszystkim wchodzi piwo (bo przecież to samo piwo kupione na Słowacji już tak nie smakuje) i konserwy, zwłaszcza pasztety. I to właśnie od słynnych zapasów czeskich pasztetów, Czesi na Słowacji dostali określenie paštikári [paszteciarze].

Smola a Hrušky - Český turista v Tatrách
 
W piosence usłyszymy także, że Czesi są niezdyscyplinowani, bo mają obóz rozbity w otulinie parku narodowego, a czas uprzyjemniają sobie kolejnymi piwami i głośnymi śpiewami o północy. Muzycy ze Słowacji pokusili się nawet o parafrazę fragmentu słowackiego hymnu i w piosence można usłyszeć słowa: Nad Tatrą się błyska, gromy dziko biją. Zatrzymajmy ich bracia, póki jeszcze żyją [Nad Tatrou sa blýska, hromy divo bijú. Zastavme ich bratia, kým ešte žijú]

Czeski turysta w Tatrach to zabawny kawałek, karykatura typowego czeskiego turysty jest trafna, Czesi po prostu mają swoją specyfikę. Na przykład idą w góry zupełnie nieprzygotowani i prawie co tydzień można przeczytać o zagubionych czeskich turystach – powiedział Lou Fanánek Hagen, wokalista czeskiego zespołu Tři Sestry.[1]

O tej czeskiej specyfice świadczyć może fakt, że Czesi także w Chorwacji są postrzegani jako ci nieodpowiedzialni, którym zawsze trzeba pomagać. Dlatego też sporą popularnością na Słowacji cieszył się obrazek powstały przy okazji spotkania prezydentów Słowacji i Chorwacji, na którym to obie głowy państwa prześcigają się w tym, ilu czeskich turystów uratowały ich służby.

Czesi także w Chorwacji mają status nieodpowiedzialnych turystów
 
Prawdą jest, że Czesi wśród zagranicznych turystów w słowackich Tatrach tworzą najliczniejszą grupę. W przeszłości ze względu na serię tragicznych wypadków w Tatrach zwrócili uwagę słowackich mediów i opinii publicznej.
 

Nieprzygotowany jak Czech?


Zdecydowanie bliżej prawdziwego obrazu czeskich turystów w Tatrach wydaje się opinia Pavla Novotnego, który w teledysku wcielił się w stereotypowego Czecha. 
 
– Jesteśmy naprawdę ostrożni i obyci. Wiemy, że w górach łatwo można przecenić swoje siły oraz że pogoda może Cię zaskoczyć, przecież w Czechach nie jesteśmy aż tak bardzo głupi. Inną sprawą jest to, że mamy jedynie Karkonosze i nie wiemy, czym są prawdziwe góry. Jedziemy więc w Tatry wyluzowani, bez odpowiedniego ubioru i zupełnie nieprzygotowani na wędrówki.[2]

I właśnie większość wiadomości mówiąca o wypadkach Czechów w Tatrach wspomina, że byli oni nieprzygotowani na panujące w górach warunki i nic nie robili sobie z przepisów panujących na terenie Parku Narodowego. 

Przestrogą niech będzie nieszczęśliwa historia 29-letniego Czecha, który ubrany w szorty, lekką kurtkę i trampki, we wrześniu wybrał się w góry. Nikogo nie poinformował o trasie i celu swojej wędrówki, napisał jedynie SMS-a do swojej dziewczyny z informacją, że będzie nocował na dziko w górach [jest to surowo zabronione]. Niestety na wysokości 2 300 m n.p.m. zaskoczyła go śnieżyca i 30 cm śniegu. Ratownicy, mimo iż zostali wcześnie zaalarmowani, to ze względu na brak informacji o trasie, dopiero po kilku dniach odnaleźli jego ciało. 

Więcej szczęścia miał 47-letni Czech, który spadł z wysokości 40 metrów, wspinając się na Gerlach. Okazało się, że wspinał się bez sprzętu wspinaczkowego i co najgorsze, poruszał się poza wyznaczoną trasą.

Nieodpowiedzialni turyści? To na pewno Czesi!
 
Sporym rozgłosem rozniósł się także wyczyn Czecha, który w luksusowym hotelu w Tatrzańskiej Łomnicy, będąc w stanie wskazującym, próbował znaleźć w swoim pokoju toaletę. Zamiast toalety znalazł okno i dokonał samoistnej defenestracji, która na szczęście, mimo upadku z wysokości 10 metrów skończyła się „zaledwie” na licznych złamaniach. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy, że akurat w defenestracjach to Czesi mają całkiem spore doświadczenie. 

Czy takie wypadki to tylko dominanta Czechów? 


Nie. Spokojnie można pod wspomniane historie podstawić każdą inną narodowość. Uwierz, nawet Słowakom i Polakom zdarzają się takie wypadki. Z pewnością przypominasz sobie zdjęcia z polskich Tatr, na których zostało uwiecznione nieodpowiednie obuwie turystów albo historię o turystach dzwoniących do TOPR-u z prośbą o podwózkę, bo jest zima, zrobiło się ciemno i ogólnie to oni nie będą wracać na nogach… z Morskiego Oka.

Jozef Janiga, który swego czasu pełnił funkcję szefa ratowników górskich, zaznacza, że 15-20 lat temu wypadków z udziałem Czechów faktycznie było dużo, jednak dzisiaj jest to zdecydowanie mniejszy odsetek. Zatem pojedyncze przypadki nie mogą być odzwierciedleniem całej czeskiej społeczności.

Co ciekawe, sprawozdanie HZS z 2019 roku mówi, że na 2888 akcji aż 478 było zorganizowanych z powodu Polaków, a 342 akcje odbyły się, by ratować Czechów. Blisko połowa akcji w 2019 roku niosła pomoc Słowakom (1317 akcji).[3]  A według raportu Ministerstwa Transportu w 2019 roku na Słowacji było 777 283 turystów z Czech, Polaków było 3 razy mniej - 239 866 osoby.[4]
 

Niewdzięcznicy


Z punktu widzenia historii Słowacy wobec Czechów okazali się niewdzięcznym narodem. Bo największym paradoksem z tym stereotypem Czecha w słowackich Tatrach jest to, że Czesi jeszcze jako obywatele wspólnej Republiki Czechosłowackiej, zostawili w słowackich górach wiele ważnych śladów. I nie mam tu na myśli sterty opakowań po piwie i pasztecie, a to że to właśnie Czesi mieli znaczący wpływ w budowanie tatrzańskiej turystyki, infrastruktury oraz życia kulturalno-społecznego

Dzięki redaktorowi Aloisowi Chytilowi w słowackich Tatrach pozmieniano węgierskie nazwy obiektów i szlaków na słowackie. Otakar Štáfl, to nie tylko znany malarz, ale także założyciel tatrzańskiego cmentarza symbolicznego. Jozef Šašinka z kolei zaprojektował wiele budynków, które do dziś działają i obsługują turystów. A dzisiaj jednym z najbardziej znanych Czechów w Wysokich Tatrach jest Viktor Beránek, opiekun schroniska Chata pod Rysami, który jest uważany za ikonę i króla Rysów.
 

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będzie mi miło, jeśli:

✦ zostawisz tu swój komentarz

✦ polajkujesz mój fanpage 

✦ udostępnisz ten wpis swoim znajomym


Podczas pisania artykułu korzystałam z:
[1]
Český turista v Tatrách. W: smolaahrusky.sk. Artykuł w języku słowackim dostępny online, dostęp 06.02.22
[2]
Pavel Novotný o fenoméne český turista: Vieme, že v horách môžeme preceniť sily, nie sme v Česku úplne debilní, ale.. W: plus7dni.pluska.sk. Artykuł w języku słowackim dostępny online, dostęp 06.02.22
[3] Rozbor hospodárenia Horskej záchrannej služby za rok 2019. W: hzs.sk. Raport w języku słowackim dostępny online, dostęp 08.02.22
[4] Návštevnosť Slovenska v roku 2019. W mindop.sk. Raport w języku słowackim dostępny online, dostęp 09.02.22

2 komentarze:

  1. Ech... to jak oni sobie radzili za czasów Czechosłowacji? xD
    A co do tych skarpet z sandałami, to mi się wydawało że to stereotyp Polaka. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to może być element wspólny łączący nasze narody ;)

      Usuń