Kiedy nadchodzi maj, na Słowacji na bok schodzą polityczne spory, a codzienne dylematy schodzą na dalszy plan. Liczy się tylko jedno: kauczukowy krążek sunący po lodzie.
„Grecki scenariusz” brzmi jak odległa historia z podręcznika ekonomii – dopóki nie zaczyna przypominać codzienności. Na Słowacji coraz więcej osób już nie liczy prognoz, tylko każde euro.

Folklor na Słowacji właśnie przestał być grzeczny. Zamiast tańczyć pod dyktando władzy, zaczął gwizdać, śpiewać i mówić „nie” – głośno, publicznie i bez żadnych ozdobników.
W kraju, gdzie polityka potrafi skutecznie zepsuć humor, kwiecień przyniósł coś odwrotnego: historie ludzi, którzy zamiast narzekać, biorą sprawy w swoje ręce. Od ratowania zabytków i ożywiania zapomnianych miejsc, przez oddolne inicjatywy, które naprawdę działają, aż po turystykę, która w końcu zaczyna mieć sens.

Od 15 grudnia najstarszy park narodowy na Słowacji ma nowy regulamin wstępu. Co się zmieniło? Czy można jechać z psem w słowackie Tatry?
Jeśli byliście kiedyś w Bojnicach, prawdopodobnie ją widzieliście — majestatyczną lipę rosnącą tuż obok bajkowego zamku. To właśnie Lipa króla Macieja, jedno z najsłynniejszych drzew na Słowacji.
Jeszcze dwa–trzy lata temu na Słowacji mówiło się o niej niemal jak o handlowym mesjaszu. Miała przybyć z Polski i zaprowadzić nowe porządki w cenach żywności. Spodziewano się, że wywróci rynek do góry nogami, sprawi, że zakupy staną się tańsze, a dotychczasowa konkurencja zacznie nerwowo przestawiać półki.
Marzec na Słowacji pokazuje, że dobre wiadomości mają się całkiem nieźle – i wcale nie są nudne. Z jednej strony 118-letnia lokomotywa wjeżdża na plan filmowy, z drugiej ktoś odnajduje zaginioną głowę cesarzowej, a gdzie indziej ludzie ratują kaplice. Do tego szczypta ekologii, odrobina obywatelskiego buntu i coś na koniec do zjedzenia. Gotowi na porcję dobrych historii?
W najnowszym numerze kwartalnika Tatry ukazał się mój kolejny artykuł — tym razem o jednym z najbardziej ikonicznych symboli słowackich gór, czyli kolejce na Łomnica.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: pędzicie autostradą D1 w stronę Bratysławy. Jesteście zmęczeni, zjeżdżacie na odpoczynek na MOP Červeník. Chcecie tylko rozprostować nogi i wypić kawę. A lądujecie w samym środku neolitycznego sanktuarium sprzed 7000 lat.
W górach liczą turystów, żeby chronić przyrodę, miasta testują sprytne rozwiązania, naukowcy odkrywają nowe minerały, kultura wychodzi na ulice, a solidarność nie kończy się na deklaracjach. Oto Słowacja w wersji, o której rzadko mówi się najgłośniej – ale która naprawdę ma znaczenie.
Skąd wzięła się nazwa Śląski Dom w Tatrach? Poznaj fascynującą historię pionierów z Wrocławia i Chorzowa, którzy budowali schroniska i zdobywali tatrzańskie szczyty. Odkryj śląskie ślady w Dolinie Wielickiej – od dr. Wagnera po dzisiejszy Sliezsky dom.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie ledwo się zaczęły, a my już mamy pierwsze rekordy świata. Niestety, nie w skokach narciarskich czy slalomie gigancie, ale w naszej ulubionej, środkowoeuropejskiej dyscyplinie: narzekaniu.
Król oszustów czy człowiek, który „dawał żyć”? Historia Mikuláša Varehy pokazuje coś znacznie bardziej niewygodnego niż jeden spektakularny przekręt – pokazuje, co się dzieje, gdy państwo znika, a jego miejsce zajmuje ktoś, kto nie powinien tam nigdy trafić.
To historia jak z Netflixa – z rozmachem, upadkiem i absurdami tak
niewiarygodnymi, że aż trudno uwierzyć, że wydarzyły się naprawdę. A jednak to wszystko działo się na Słowacji – tuż przy granicy z Węgrami.
Styczeń nie zawsze rozpieszcza. A jednak na Słowacji ktoś prasował koszulę na górskim szczycie, mieszkańcy ruszali na spacer z zagadką zamiast siedzieć pod kocem, kultura nie trzymała języka za zębami, a pomoc przekraczała granice. To zestaw historii, które udowadniają jedną rzecz: nawet w środku zimy całkiem sporo rzeczy idzie w dobrą stronę.
Czy zdarzyło Wam się kiedyś spojrzeć w nocne niebo i pomyśleć, że granica między rzeczywistością a magią właśnie się zatarła? W połowie stycznia 2026 roku miał miejsce taki moment – zorza polarna nad Słowacją stała się faktem. Zobacz jak wyglądała.
Miasto Vysoké Tatry ponownie postanowiło uruchomić bezpłatny parking w Tatrzańskiej Łomnicy połączony z autobusem, który wahadłowo rozwozi turystów po Tatrach.
Trójkątny rynek, pod którym spoczywają zapomniane cmentarze, secesyjne kamienice skrywające bankructwa właścicieli i tajemniczy „peryskop”, z którego płynie muzyka undergroundu.
Nowy rok właśnie się rozpoczął, a wraz z nim nastał czas planowania urlopów, wyjazdów i wycieczek. Specjalnie dla Was przygotowałam listę świąt i dni wolnych na Słowacji, żebyście przez przypadek nie odbili się gdzieś od drzwi.