Czy historia może przemówić własnym głosem? Czy opuszczona remiza może stać się centrum życia lokalnej społeczności, a osiedle z wielkiej płyty – plenerową galerią sztuki? Na Słowacji okazuje się, że tak, bo czasem wystarczy dostrzec potencjał w tym, co już istnieje.
Wszyscy znają Jana Palacha, ale Słowacja miała własną „żywą pochodnię”. Michal Levčík miał 19 lat, polskie korzenie i długie włosy buntu. W Wielki Piątek 1969 roku protestował przeciwko radzieckiej okupacji w Koszycach. Komuniści zrobili wszystko, by świat o nim zapomniał.