Kiedy nadchodzi maj, na Słowacji na bok schodzą polityczne spory, a codzienne dylematy schodzą na dalszy plan. Liczy się tylko jedno: kauczukowy krążek sunący po lodzie.
„Grecki scenariusz” brzmi jak odległa historia z podręcznika ekonomii – dopóki nie zaczyna przypominać codzienności. Na Słowacji coraz więcej osób już nie liczy prognoz, tylko każde euro.

Folklor na Słowacji właśnie przestał być grzeczny. Zamiast tańczyć pod dyktando władzy, zaczął gwizdać, śpiewać i mówić „nie” – głośno, publicznie i bez żadnych ozdobników.