Jeszcze dwa–trzy lata temu na Słowacji mówiło się o niej niemal jak o handlowym mesjaszu. Miała przybyć z Polski i zaprowadzić nowe porządki w cenach żywności. Spodziewano się, że wywróci rynek do góry nogami, sprawi, że zakupy staną się tańsze, a dotychczasowa konkurencja zacznie nerwowo przestawiać półki.