Ten miesiąc nie krzyczał nagłówkami — robił swoje. Ktoś ratował dzieciom święta, ktoś śpiewał kolędy zza murów, inni wybijali monety młotkiem, stawiali sauny w lesie, zdobywali złoto w Rzymie albo zbierali milion euro na karetki dla Ukrainy. Bez patosu, za to z wyobraźnią i empatią.
Przez lata Słowacja funkcjonowała w polskiej wyobraźni jako kierunek „samochodowy”. Własne auto, winieta, korek na Zakopiance albo nocna jazda przez pół kraju. Jednak coś się zmieniło: Słowacja coraz częściej zaczyna się… na lotnisku.
Bardzo mi miło podzielić się z Wami informacją, że na łamach Krytyki Politycznej ukazał się właśnie mój najnowszy artykuł dotyczący obecnej sytuacji na Słowacji.
Jeśli macie słowackich przyjaciół i rodzinę, zaskoczcie ich w tym roku!
Oto kilka różnorodnych życzeń, od klasycznych i religijnych, po te
bardziej humorystyczne. Piszcie życzenia, to piękny gest.

Podczas gdy w Polsce w okresie przedświątecznym spieramy się, który majonez jest najlepszy, na Słowacji toczy się święta wojna o to, która kapustnica jest tą jedyną, najwłaściwszą wigilijną zupą.